http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/_blank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/pbg.gif

Gazeta.pl > film, seriale, aktorzy >  news

Scrubs - niepowtarzalny serial

Scrubs, Hoży doktorzy

Scrubs

Serial ''Scrubs'' - ''Hoży doktorzy'' jest już prawdopodobnie martwy, chociaż nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia od ABC. Ta produkcja przez prawie dziesięć lat dostarczała wielu krytykom i wiernym widzom dużo emocji. Oto lista kilku powodów, które świadczą o poziomie tego świetnego serialu. (Spoilery!)

 

1. Scrubs zgrabnie łączy komedię z dramatem

To jest jeden z podstawowych plusów tego serialu. Produkcja w jednej chwili jest przerysowaną komedią, by za chwilę stać się bardzo poważnym dramatem. Te przejścia wychodzą bardzo zgrabnie, co sprawia, że serial funkcjonuje bardzo dobrze w obu sferach. Stworzenie takiego schematu nie jest proste i może się łatwo skończyć porażką na całej linii. Twórcy serialu umieli jednak wyważyć odpowiednio te dwa style w taki sposób, że nie wchodziły sobie w drogę. Stacja NBC, która początkowo emitowała ''Scrubs'' miała kłopoty z jego promocją, bo nie była to produkcja jednorodna. Większość widzów i krytyków jednak nigdy nie narzekała na ten aspekt serialu.

 

2. Twórcy Scrubs nie tworzyli czarno-białego świata 

Serial nie raz pokazał dramatyczną lub kontrowersyjną sytuację. Ekipa ''Scrubs'' stworzyła kilka wątków, które większość twórców wolałby wygładzić. Bill Lawrence wspomniał kiedyś w wywiadzie, że miał kłopoty z przepchnięciem historii w ''My Old Lady''. W tym odcinku trzej bohaterowie (J.D., Turk i Elliot) po raz pierwszy są świadkami śmierci swoich pacjentów. Szefostwo stacji chciało zmienić kształt tej fabuły w tradycyjnym stylu - niech nikt nie umiera, może zginie tylko jeden, ale będzie to jakiś podły typ np. rasista. Lawrence nie przystał na te sugestie i powstał odcinek w którym bohaterowie byli świadkami śmierci przyzwoitych ludzi.

 

3. Serial jest inteligentny

Nie raz w serialu pojawił się moment, który pokazywał, że scenarzyści wiedzą jak napisać coś oryginalnego. W odcinku ''My Dirty Secret'' lekarze leczyli pana Randolpha (Barry Bostwick), który miał raka prostaty, ale zdecydował się na odwleczenie operacji aż do momentu absolutnej konieczności. Zrobił to, ponieważ obawiał się następstw w postaci problemów ze zdolnością seksualną. Randolph w życiu codziennym nie okazywał wiele czułości swojej żonie ze względu na ich wspólną religię. Jedynie podczas seksu mógł powiedzieć swojej żonie jak bardzo ją kocha, a także to, że bez niej byłby zagubiony. To jest jeden z wielu momentów w ''Scrubs'', kiedy można było zobaczyć, że ten serial potrafi podjąć inteligentnie poważne tematy.

 

4. Akcja i bohaterowie rozwijają się w trakcie serialu

Na świecie jest pełno seriali w których akcja nie rusza do przodu. Postacie są bez przerwy w jednym miejscu i mają między sobą takie same relacje. W ''Scrubs'' te elementy ulegają rozwojowi. Podczas tych kilku lat zmieniało się wiele rzeczy między samymi bohaterami. Przykładem jest związek Carli i Turka, który miał swoją dynamikę przez wszystkie serie. Zaczęli jako romansujący pracownicy szpitala, a skończyli jako małżeństwo z dziećmi oraz całkiem sporym bagażem przeżyć osobistych.

 

5. Ciekawie zarysowani bohaterowie i świetni aktorzy

Scrubs

''Scrubs'' ma pełen wachlarz bohaterów, w których perypetie można się łatwo zaangażować. Serial nie ma ani jednej istotnej postaci, która byłaby tylko średnia lub przyzwoita. Wszystko trzyma tutaj bardzo dobry lub znakomity poziom. Bohaterowie funkcjonują w sferze przerysowanej komedii jak również tradycyjnego dramatu. Postacie miały sobą coś do zaoferowania dla widzów. Chociaż są też bohaterowie, którzy istnieli raczej w sferze humorystycznej jak np. Todd.

Wszyscy aktorzy spisali się w serialu świetnie, ale kilka osób było niemal perfekcyjnych - Sarah Chalke (Elliot), John C. McGinley (Cox), Judy Reyes (Carla), Ken Jenkins (Kelso), Neil Flynn (woźny), Christa Miller (Jordan) oraz Sam Lloyd (Ted). Ci wykonawcy idealnie czuli się w tym schizofrenicznym klimacie międzygatunkowym. Potrafili z łatwością przejść od sceny rodem z kreskówki do fragmentu dramatycznego. Czasami także grali w sposób, który idealnie pasował do obydwu klimatów serialu.

Elliot miała niską samoocenę i była neurotyczna. To wywoływało wiele komicznych sytuacji, ale było także źródłem poważniejszych momentów, np. wyznanie przez bohaterkę, że rozważała popełnienie samobójstwa. Cała postać jest znakomicie zagrana przez Chalke.

Doktor Cox to z pozoru nieczuły drań, który ma wszystko gdzieś, ale w rzeczywistości zawsze ma serce na właściwym miejscu. W trakcie wszystkich serii ten bohater ulegał przemianom, m.in. otworzył się bardziej na kontakty z innymi ludźmi, czego przykładem jest np. związek z Jordan. McGinley jest po prostu genialny w zabawnych tyradach swojego bohatera oraz momentach poważniejszych.

Komizm postaci Carli był zawarty głównie w jej matczynym podejściu do wszystkich ludzi w szpitalu. Ta bohaterka miała także w serialu swoje traumy m.in. śmierć matki oraz depresję poporodową. Judy Reyes jest bezbłędna w tej roli i znakomicie portretuje emocje swojej bohaterki.

Scrubs

McGinley nazwał ją najlepszym aktorem w tym serialu. Powiedział także, że jest perfekcyjną słuchaczką, czyli idealnie zwraca uwagę i reaguje na to, co mówi drugi wykonawca. A nie tylko stoicko czeka na moment, kiedy będzie trzeba samemu coś powiedzieć. Ja osobiście palmę pierwszeństwa podzieliłbym między McGinley'a i Reyes, którzy byli najlepszymi aktorami w tej produkcji. Dziwi fakt, że ta dwójka dostała tak mało znaczących wyróżnień.

Ken Jenkins był świetny jako Bob Kelson, który ma wiele humorystycznych cech jak np. swoje obżarstwo czy wieczne narzekanie na żonę i syna. Ten bohater także nabrał głębi w przeciągu kolejnych lat. Twórcy później pokazali, że Kelso ciążyła rola tyrana, którym czasami musi być dyrektor szpitala.

Neil Flynn (woźny), Christa Miller (Jordan) i Sam Lloyd (Ted) funkcjonowali przez większość czasu w sferze komediowej. Każda postać miała swoje liczne dziwactwa, które napędzały ten element serialu. Ale pojawiły się także momenty poważniejsze, które pokazały tych bohaterów jako ludzi z krwi i kości. Każde z nich znalazło swoją drugą połówkę, która dodatkowo miała z nimi wiele cech wspólnych.

Główny duet Zach Braff (J.D.) i Donald Faison (Turk) wykonywał bardzo dobrą robotę, ale powyżsi aktorzy spisali się jednak lepiej i bardziej przykuwali uwagę.

 

6. Twórcy mieli dystans do samych siebie

W serialu nie raz ekipa serialu pokazała, że wie, że my wiemy, że oni wiedzą. Odcinek ''My Deja Vu, My Deja Vu'' w inteligenty i zabawny sposób pokazał, że jak serial trwa bardzo długo, to niektóre wątki oraz sceny zaczynają się powtarzać. ''My Night to Remember'' był dość często stosowanym w serialach zlepkiem scen z poprzednich odcinków. Twórcy zrobili niejedną aluzję do tej sytuacji i nie ukrywali, że ta część powstała z braku czasu na napisanie porządnego materiału. Można także przywołać scenę, w której wszyscy bohaterowie serialu nagle przedstawiają swoje walory komediowe.

 

7. Scrubs ma bardzo elastyczną formę

Twórcy serialu stworzyli takie reguły gry, które usprawiedliwiały każde zachowanie i wydarzenie - nawet te najdziwniejsze i rodem z innych gatunków. W odcinku ''My Musical'' pojawiła się pacjentka, która słyszała śpiew zamiast mowy. ''My Princess'' przedstawił leczenie choroby w formie bajki dla dzieci. Odcinek ''My Screw Up'' wzorował się otwarcie na ''Szóstym zmyśle'' oraz włączył do fabuły wątek rozmowy ze zmarłymi ludźmi. W ''My Finale'' J.D. ogląda na ekranie swoją potencjalną przyszłość, a wszystkiemu towarzyszyła piosenka ''The Book of Love'' w wykonaniu Petera Gabriela. W tym serialu mogło się pojawić prawie wszystko i wciąż byłoby to naturalne dla widzów.

 

8. Śmieszne momenty

Jak już wspomniałem, ''Scrubs'' łączył gatunek przerysowanej komedii z poważnym dramatem. Te elementy były zgrabnie połączone. Oba także same z osobna prezentowały wysoki poziom. Oto przykłady:

- złowieszcze spojrzenie woźnego do rytmu ''Koyaanisqatsi'' autorstwa Philipa Glassa

 

- fantazje doktora Kelso w stylu filmu ''Oficer i dżentelmen''

 

9. Dramatyczne momenty

Takich zapadających w pamięć scen także było sporo w tej produkcji. W ''Scrubs'' pojawiły się m.in. dwa wątki, które były jak cios nożem w plecy dla zaskoczonych widzów. Jeden z nich to już wspomniana śmierć Bena (Brendan Fraser), najlepszego przyjaciela doktora Coxa w odcinku ''My Screw Up''. Widzowie zdali sobie z tego sprawę dopiero na końcu, ponieważ wcześniej ten bohater wciąż był obecny w fabule. Dopiero w finale okazało się, że Ben nie żyje, a Cox rozmawiał cały czas z już zmarłym przyjacielem.

Drugi szokujący moment to śmiertelny wypadek siostry Laverne w ''My No Good Reason''. Morałem odcinka było stwierdzenie, że czasem złe rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu i może potem wyniknąć z nich coś dobrego. Chwilę potem twórcy przedstawili widzom zupełnie inny przypadek.

 

10. Scrubs mówił dużo o lekarzach

Na świecie jest niemało seriali medycznych, które dzieją się w szpitalu, ale nie skupiają się bardzo na realiach i smaczkach tego świata. Twórcy ''Scrubs'' pokazywali jak bohaterowie przechodzą kolejne etapy rozwoju jako lekarze oraz problemy, które wiążą się z tą profesją.

 

11. Scrubs prawi morały, ale nie irytuje

Schemat większości odcinków jest podobny. Na początku któryś z bohaterów robi jakąś głupią rzecz, a na końcu zdaje sobie sprawę z tego, że popełnił błąd. Potem widzowie mogą usłyszeć od J.D. jaka lekcja płynie z tego zdarzenia. Całość nie jest kaznodziejska ani denerwująca, ponieważ dotyczy prostych prawd życiowych, z którymi większość z nas się zgadza i stara się w życiu stosować.

 

12. Świetne piosenki

Twórcy mieli znakomity gust muzyczny i często wybierali utwór, który pasował idealnie do danej sceny. W finale ''My Screw Up'' pojawił się kawałek ''Winter'' w wykonaniu Joshuy Radina. ''My No Good Reason'' zawierał utwór ''Ain't No Reason'' Bretta Dennena. Można także ponownie przywołać odcinek ''My Finale'', który oprócz ''The Book of Love'' w wykonaniu Petera Gabriela, zawierał także ''Snow (Hey Oh)'' zespołu Red Hot Chili Peppers.

 

13. Twórcy nie bali się improwizować

Wiele pozytywów z tego serialu powstało na skutek improwizacji lub dostrzeżenia potencjału na coś więcej. Nadawanie dziewczęcych imion J.D. przez doktora Coxa wyszło od samego McGinley'a, który często robi to w życiu prywatnym wobec swoich przyjaciół. Postać woźnego miała się pojawić tylko w pilocie, ale twórca Bill Lawrence zachwycony grą Neila Flynna postanowił go zatrzymać. To są tylko dwie z wielu rzeczy, bez których trudno sobie teraz wyobrazić ten serial.

 

14. Scrubs składał hołd Spin City

Spin City

To jest plus dla fanów wcześniejszego kultowego serialu stworzonego także przez Billa Lawrence'a. W ''Scrubs'' pojawiła się spora grupa aktorów z tamtej produkcji - np. Richard Kind (hipochondryk Harvey), Michael Boatman (przyjaciel doktora Coxa ze studiów z autystycznym synem), Barry Bostwick (wątek pacjenta wspomniany w punkcie trzecim), Alan Ruck (pacjent w odcinku ''My Lucky Day'', który pozwał Elliot), Michael J. Fox (chorujący na nerwicę natręctw doktor Casey), Alexander Chaplin (powracający do szpitala narkoman Sam).

 

Kontynuacja nazwana nieoficjalnie jako ''Scrubs: Med School'' nie miała już takiego poziomu jak wcześniejsze serie, ale na pewno nie przynosi wstydu całej produkcji. Twórcom serialu udała się rzecz, którą założyli sobie na początku. Nakręcili swój serial, wzorując się na ''The Simpsons''. Był to plan bardzo ryzykowny, ale został zrealizowany wyśmienicie. Ten gatunkowy i stylowy kogel-mogel jest przepyszny.

 

A wy za co lubicie lub nie serial ''Scrubs''?

 

Adam Lau

Dodaj swój komentarz:
Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Komentarze:
  • panadam 11.05.10, 15:42
    Oceniono 2 razy 0

    A mnie interesuje kto wymyśla tłumaczenia tytułów seriali na polskim Comedy Central. Według tego kogoś "ma być do rymu" i wtedy już na samym tytule nic tylko boki zrywać. Hoży Doktorzy, albo Technicy-Magicy (IT Crowd)...

  • cezarekg 10.05.10, 14:56
    Oceniono 9 razy 9

    Jeden z najlepszych seriali jaki oglądałem. Dużo osób narzekało na spadek formy w ostatnich sezonach głównie 8 i 9, prawda jest taka że jest to wina stacji, która sama troche zlała na serial i nie dała mu szansy. Tyczy to się głównie 9 sezonu (nie jest wcale taki zły jak wieść niesie) - przesuwanie premier nowych odcinków, zminy pór emisji; nic więc dziwnego że oglądalność spada jak nikt nie wie kiedy nowy odcinek zostanie wyemitowany, a to był główny powód obcięcia 9 serii.ABC (chyba) powinno dać jeszcze jedną szansę dla Scrubs Med School, ale tym razem bez kombinacji i spychania serialu na dalszy plan (w sumie stracą teraz Lost z ramówki)

  • mokihanin 10.05.10, 10:05
    Oceniono 17 razy 17

    Dobry tekst - widać że autor zna się na rzeczy (albo ładnie przepisał:) Czemu ja nie moge kupić Scrubsów na DVD tym kraju??!!

  • zaphod 09.05.10, 23:31
    Oceniono 10 razy 10

    Prawie wszystko zostało powiedziane,serial na bardzo wysokim poziomie. Moi ulubieni bohaterowie to J.D. i niezapomniany Todd (nie mylić z Tedem!). High five!

  • andrzej 09.05.10, 23:17
    Oceniono 14 razy 14

    Brakuje punktu o fantazjach J.D. Przedziwacznych i prześmiesznych. Oraz o wspomnieniach J.D., które dotyczą jego przyjaźni z Turk'iem (np. z okresu studiów). Serial, który śmieszy nawet przy setnej powtórce ;)

  • maslak 09.05.10, 22:50
    Oceniono 7 razy 7

    serial jest genialny wszystko to co można o nim powiedzieć zostało już napisane. Jedynie brakuje dokładnego opisania jeszcze gwiazd które wystąpiły (2 zostały wymienione) bo i one były genialne : Heather Graham, Brendan Fraser, Courteney Cox, Michael J. Fox, Colin Farrell, Matthew Perry :)

  • lucas_21 09.05.10, 22:35
    Oceniono 14 razy -6
    Komentarz poniżej pewnego poziomu Wyświetl
  • rever 09.05.10, 21:27
    Oceniono 24 razy 20

    nie zgadzam się z opinią autora, że rola JD nie jest tak wspaniała jak reszty. Zach Braff świetnie wywiązał się z zadania grając lekarza zarówno poważnego jak i komicznego. a te fantazje i ciągłe marzenia o uścisku Coxa - istna bajka ;))

  • darkprincess16 09.05.10, 19:48
    Oceniono 8 razy 6

    uwielbiam ten serial, nie oglądałam wielu odcinków ale nosze się z takim zamiarem od dłuższego czasu, wątki z woźnym są powalające ;d

  • avi 09.05.10, 19:13
    Oceniono 8 razy 8

    ja uwielbiam go za to, że obojętnie ile razy oglądam każdy odcinek, zawsze się śmieję z żartów ;) po prostu się nie nudzi

  • cobra81 09.05.10, 18:58
    Oceniono 5 razy 3

    Jeden z najlepszych seriali jakie miałem przyjemność oglądać. Myślę, że producenci powinni skrócić jego cykl o jeden sezon, bo ten ostatni Interns był okropny (no i poprzedni idealnie się zakończył).

  • siqlle 09.05.10, 18:39
    Oceniono 11 razy 11

    Serial jest świetny, mam wrażenie, że chyba znam już wszystkie odcinki na pamięc. Fajny tekst, chyba wyślę linki do wszystkich znajomych, bo naprawdę wiecznie spotykam się ze sceptycznym podejściem do tego serialu. Trzeba miec specyficzne poczucie humoru by zachwycac się tym serialem, ale jak się uda przekonac to można oglądac go godzinami

  • maxxie 09.05.10, 18:30
    Oceniono 14 razy 6

    Adam brawo świetny artykuł.

  • praszczur 09.05.10, 18:27
    Oceniono 14 razy 14

    Ja dodałabym jeszcze tylko co nieco o fantazjach J.D. które niekiedy były tak komiczne, że można było oglądać je w kółko. Na prawdę, jeden z lepszych seriali jaki powstał.

  • northim 09.05.10, 18:13
    Oceniono 20 razy 20

    Podoba mi się bardzo ten artykuł, ale mam jedno ale... Zach Braff zrobił w tym serialu coś nieprawdopodobnego. W ogóle bardzo ryzykowna sprawa ze stworzeniem tak ekscentrycznego głównego bohatera. Zauważcie, że w sitcomach, głównym bohaterem jest zazwyczaj osoba najbardziej zwyczajna i tym samym nudna. Pewnie po to by widzowi mogli się z nią utożsamić. Jest tylko parę wyjątków w stylu właśnie JD ze Scrubs lub Michael Scott z The Office.

  • ratyzbona 09.05.10, 17:28
    Oceniono 23 razy 19

    Moim zdaniem pierwszy punkt wystarczylby w zupelnosci by uznac Scurbs za serial wyjatkowy - nigdy nie natknelam sie na serial tak niejednoznaczy jesli chodzi o gatunek. Polaczenie humoru jak w sitcomie z bardzo powaznymi watkami to cos czego chyba jeszcze nie bylo. No i dr. Cox - moim zdaniem bije na glowe dr. Housa.

  • kubasz 09.05.10, 17:20
    Oceniono 17 razy 13

    najlepszy serial w historii! dzięki za super tekst ;d



Najnowsze
Rozgrzewka Hellcats - już po pierwszym odcinku

Rozgrzewka Hellcats - już po pierwszym odcinku

''To, że tu jesteś nie znaczy, ...

Najnowsze serialowe informacje

Najnowsze serialowe informacje

Jeśli z zainteresowaniem czeka ...

Erotyczna promocja drugiej serii Hunga

Erotyczna promocja drugiej serii Hunga

Jak promować serial o męskiej ...

Call me Fitz niedługo w Polsce? W Comedy Central?!

Call me Fitz niedługo w Polsce? W Comedy Central?!

Pamiętacie jak pisaliśmy, że M ...

Terriers: zaskakujący, błyskotliwy. Czarny koń jesieni?
Gotowe na wszystko - na lewo, na prawo, do przodu i...

Gotowe na wszystko - na lewo, na prawo, do przodu i...

Jak wygląda oficjalny plakat p ...

Zaskakujące sneak peeki z finału True Blood

Zaskakujące sneak peeki z finału True Blood

Zastanawiacie się jak się skoń ...