David Fisher czy Dexter Morgan? Najlepsze wcielenia Michaela C. Halla
Michael C. Hall jako David Fisher
Michael C. Hall kojarzy nam się przede wszystkim ze świetną rolą Dextera Morgana w popularnej serii Showtime pt. "Dexter". Od czterech sezonów Hall wciela się w niezwykle inteligentnego seryjnego mordercę o nieodpartym uroku osobistym, który eliminuje ze społeczeństwa zabójców i gwałcicieli. Ale C. Hall to nie tylko Dexter. Mało kto już dziś pamięta, że aktor ten mistrzowsko zagrał Davida Fishera w niezwykłym serialu HBO "Sześć stóp pod ziemią". I była to rola, która jeśli nie przewyższała to co najmniej dorównywała roli w Dexterze.
Dziś mówiąc "Michael C. Hall", automatycznie myślimy "Dexter". Przystojny, silny, mroczny, heteroseksualny. Zanim jednak Hall dostał pracę w serialu Showtime, znany był przede wszystkim jako David Fisher - zamknięty w sobie homoseksualista z kontrowersyjnej produkcji HBO "Six feet under". Jego rola w tym dramacie była niezwykle złożona i trudna, a sposób w jaki sobie z nią poradził - bezkonkurencyjny. Oglądając "Sześć stóp pod ziemią" odcinek po odcinku, sezon po sezonie, nie sposób nie docenić jego kreacji. Jego rola robi tym większe wrażenie, jeśli zdamy sobie sprawę z faktu, że dla 28-letniego wówczas Halla rola Davida Fishera była pierwszą poważną rolą telewizyjną (wcześniej grał na Broadwayu i zaledwie dwuktornie pojawił się w telewizji).
Być może właśnie fakt, że Hall nie miał znanego nazwiska zaważył na tym, że nie został za tę rolę uhonorowany najważniejszymi nagrodami w branży, choć doczekał się nominacji (w 2002 roku do Emmy w kategorii Najlepszy Aktor w serialu dramatycznym). Dopiero rola "Dextera" przyniosła aktorowi zasłużony rozgłos i liczne nominacje do Emmy i Złotych Globów, a także - w 2010 roku statuetkę Złotego Globu. Co ciekawe (nic nie ujmując Dexterowi Morganowi), rola w "Sześć stóp pod ziemią" była o niebo bardziej skomplikowana i wymagająca dla aktora.
David Fisher w jego wydaniu to zagubiony, jednocześnie bardzo ambitny mężczyzna, który odrzuca to kim w rzeczywistości jest. W początkowych odcinkach serialu jest wycofanym, kontrolującym się nadmiernie homoseksualistą, który ma problem z zaakceptowaniem swoich preferencji. David jest związany z przystojnym policjantem Keithem, który nie potrafi zrozumieć, że David tak bardzo boi się coming outu. Bohater Halla długo dojrzewa do tej decyzji, popełniając po drodze wiele błędów, miotając się między wyparciem, a akceptacją. Jego wewnętrzny konflikt odbija się na jego życiu zawodowym i rodzinnym. W miarę rozwoju serialu, David zaczyna godzić się ze swoją prawdziwą naturą i przyjmować rzeczywistość taką jaka jest. Powoli zmienia się, choć nadal wewnątrz jest niezwykle wrażliwy i niestabilny.
C. Hall był w roli Davida tak wiarygodny, że aż trudno było uwierzyć, że w rzeczywistości jest heteroseksualny i żonaty. Trudno też było uwierzyć, że uda mu się po zakończeniu pracy dla HBO znaleźć rolę, która będzie bardziej charakterystyczna niż rola młodego Fishera. Aktorzy, grający tak wyraziste postaci często pozostają do końca swojej kariery niewolnikami jednej roli. Jemu się to jednak nie przydarzyło. Michael C. Hall zaraz po zakończeniu zdjęć do "Sześć stóp pod ziemią" podpisał kontrakt z niewielką stacją kablową Showtime i był to strzał w dziesiątkę.
Wiarygodność Halla w roli uroczego seryjnego zabójcy Dextera Morgana sprawiła, że widzowie błyskawicznie zapomnieli o tym, że jeszcze do niedawna jego twarz kojarzyła się z całkiem innym bohaterem. Hall stał się Dexterem i gdyby nie jego idealne dopasowanie do roli, serial mógłby nie odnieść międzynarodowego sukcesu. Dexter według Halla jest mroczny, tajemniczy i bardzo "dziki". Jednocześnie jego "oficjalna" wersja (to kim staje się idąc do pracy czy będąc w domu), jest dość nieporadna i na pozór naiwna.
Hall świetnie radzi sobie grając tak dwubiegunową postać. Ma w tym doświadczenie, bo role w obu serialach, choć tak różne, mają kilka cech wspólnych. Przede wszystkim David Fisher też miał sekret, który przez długi czas skrywał. David podobnie jak Dexter walczył ze swoim prawdziwym ja i próbował poradzić sobie z emocjami, które go przerastały. Obaj mieli też "problem" z osobą ojca, który powraca w ich "wizjach" i na co dzień (w takiej czy innej formie) obcują ze śmiercią.
Michael C. Hall to specjalista od trudnych charakterów, złożonych postaci i niewykonalnych zadań. Jest jak kameleon, który na chwilę staje się bohaterem, by potem nagle całkowicie zmienić barwy. Mimo stosunkowo późnego debiutu na małym ekranie (dopiero 10 lat temu), Hall pozostaje jednym z najzdolniejszych telewizyjnych aktorów ostatnich lat.
Michael C. Hall Gwiazdą Popcornera
Kaja Szafrańska
Dodaj swój komentarz:
Komentarze:
- najfajniejsze
- najnowsze
-
blacke 13.03.10, 15:13
wiseguy - Twój czas, marnuj go sobie do woli :). Po prostu nie rozumiem po co, a gdy czegoś nie rozumiem próbuję to zrozumieć. Serial od czterech sezonów uważasz za szmatławy bullshit dla niewymagających, czujesz się zobowiązany dzielić ową opinią po forach, a jednocześnie wciąż interesuje Cię jak się ów bullshit skończy? Jak bullshit to będzie mieć bullshitowe rozwiązanie, nie?
-
wiseguy 13.03.10, 02:48
Jestem wzruszony że tak przejmujesz się moim zmarnowanym czasem...
-
wiseguy 13.03.10, 01:01
"6 sezon oglądam ale tylko dlatego że chcę wiedzieć jak ta cała farsa się skończy"
-
blacke 13.03.10, 01:16
wiseguy - umiem czytać :). Ty zapewne też, więc zamiast tracić czas i się męczyć tą farsą, z której i tak niewiele rozumiesz, zajrzyj sobie pod koniec maja na Wiki i przeczytaj jak się skończyło, jeżeli już tak bardzo Cię to interesuje, co też nie jest dla mnie do końca zrozumiałe po co wiedzieć jak skończy się coś, co już na początku Twoim zdaniem się zeszmaciło.
-
blacke 12.03.10, 23:26
wiseguy - House jako procedural podlega nieco innym kryteriom, ale w swoim gatunku prezentuje wysoki poziom (choć w mojej prywatnej hierarchii seriali znalazłby się daleko poza pierwszą dwudziestką :)). W przypadku Lost to właśnie pierwsze sezony były dobrze zrobioną masówką, dopiero wprowadzenie konkretnej fantastyki dodało serialowi smaku i go zhermetyzowało (czego jesteś zresztą świetnym przykładem :)). A swoją drogą to kompletnie nie pojmuję jak można marnować swój czas na oglądanie szóstego sezonu szmatławego i pierdołowatego bullshitu...
-
wiseguy 12.03.10, 21:15
Przepraszam nie ACM tylko AMC.
-
wiseguy 12.03.10, 21:14
Jak można serial schematyczny, przewidywalny do bólu jakim jest House stawiać w jednym szeregu z arcydziełem jakim jest SFU? Ok zgodzę się główny bohater to świetna i śmieszna postać ale tylko tyle. Jako całość House mieści się na końcu drugiej dziesiątki najlepszych seriali. Lost miało świetną pierwszą serię, ale później kiedy scenarzyści zaserwowali nam takie cuda jak cofanie się w czasie Lost stało się kolejnym masowym bullshitem. Czytałem kiedyś że Lost pierwotnie zaplanowany został na 3 serie scenarzyści jednak pod naciskiem władz ABC rozciągli fabułę co widać przez ostatnie 3 sezony. 6 sezon oglądam ale tylko dlatego że chcę wiedzieć jak ta cała farsa się skończy. House i Lost i wiele wiele innych to dobra nie wymagająca wiele od widza rozrywka ale tylko i wyłącznie tyle. Przy niektórych serialach stacji prywatnych jak HBO czy ostatnio ACM po prostu nie mają nic do powiedzenia.
-
dextermorgan 12.03.10, 19:20
Popieram blacke w całej rozciągłości tematu. SFU, Lost, House czy Dexter to klasa sama w sobie w danej kategorii (o BSG nic nie mówię, bo nie znam; ale wszystkie opinie jakie słyszałem były co najmniej pozytywne). Stawianie jednego ponad drugim to już kwestia subiektywnych preferencji, ale nazywanie tych bardziej popularnych (czy może 'mainstreamowych') szmatławcami jest, cytując klasyka, semantycznym nadużyciem i pojechaniem po bandzie.
-
blacke 12.03.10, 18:01
wiseguy - no i tak możemy się przekrzykiwać, tylko po co? Wszystkie wymienione tytuły obiektywnie stoją na wysokim lub bardzo wysokim poziomie, dalsza ocena tutaj to już osobiste preferencje.
-
wiseguy 12.03.10, 13:06
Hehe no to pojechałeś...Lost bije na głowę Six Feet Under ;D;D
-
andrzej 12.03.10, 11:29
SZEŚĆ STÓP POD ZIEMIĄ to majstersztyk. Arcydzieło.
-
tratatata 12.03.10, 09:10
Już kiedyś o to pytałam, ale nie uzyskałam odpowiedzi, a naprawdę mnie to ciekawi - dlaczego krótkie teksty podpisujecie tylko imieniem, a te dłuższe, "ambitniejsze" imieniem i nazwiskiem? Przecież to bez sensu :)
-
danniello 12.03.10, 00:01
@katasia1Miałem niestety nieszczególną przyjemność oglądać film "Gamer" - jest w filmie scena, w której aktor tańczy bardzo podobnie do sceny "David Fisher Dancing" z Six Feet Under...
-
wiseguy 11.03.10, 23:40
blacke nie powiedziałem że wszystko odstaje tylko że Dexter (który uważam za bardzo dobry serial wg mnie po Mad Men najlepszy obecnie emitowany) i że SFU jest jednym z kilku seriali (The Sopranos, The Wire) które szmatławce właśnie jak Lost i przewidywalnego do granic możliwości House'a biją na głowę. Jak dla mnie dwa powyższe tytuły to dobra, tania rozrywka ale to wszystko. Trzy seriale które wymieniłem na początku są wg mojej skromnej opinii najlepszymi w historii telewizji.
-
blacke 11.03.10, 22:02
wiseguy - zgadzam się, że Fishera ciężko nazwać "mało pamiętanym", a SFU to świetny serial, ale z tym arcydziełem, od którego wszystko odstaje to troszkę przesadziłeś, a porównując Lost do Housa to kompletnie pojechałeś. Co do Halla natomiast - znam go tylko z tych dwóch ról, ale to wystarcza, by uznać go nie tylko za aktora świetnego, ale i za aktora-kameleona, co osobiście niezwykle cenię. Mam nadzieję, że po "Dexterze" znajdzie kolejną godną siebie role.
-
katasia1 11.03.10, 21:14
Michael i Mathew St. Patrick to zdecydowanie moja ulubiona para z SFU. W jednym i drugim serialu był świetny, jednak Dexter bardziej mi się podoba. Mogłabym go oglądać non stop od początku ;) Tak na marginesie nie wiem czy widzieliście film "Gamer"? Nie porywa, ale rola Halla zdecydowanie podnosi jego poziom!
-
nermal 11.03.10, 20:40
ja najpierw oglądałam wszystkie serie Dexa, chyba 2 razy, a później dopiero zabrałam się za SFU, może w 1-2 odc. Hall kojarzył mi się z Dexterem, chyba to nieuniknione, ale to szybko minęło, bo w roli Davida był rewelacyjny i wiarygodny :P
-
kaja93.12 11.03.10, 20:25
Mimo, że jestem wielką fanką Dextera i łapczywie rzucam się na każdą wzmiankę o serialu, to rola w SFU jest dla mnie TĄ rolą Michaela, z którą zawsze będę go kojarzyła - oczywiście w pozytywnym sensie. Postać, którą wykreował, jest tak wiarygodna, że niejednokrotnie łapałam się na poddawaniu w wątpliwość orientację seksualną aktora.
-
wiseguy 11.03.10, 20:23
Dobry artykuł ale nie zgodzę się że dzisiaj mało kto pamięta jego rolę w SFU, dla znawców dobrych seriali jakim jest SFU, nie pierdół w stylu House lub Losta, Michael C. Hall jest chyba przede wszystkim Davidem Fisherem, świetna postać zresztą nie jedyna w tym genialnym serialu. Według mnie Dexter to bardzo dobry serial ale do Six Feet Under poziomem raczej odstaje. Serial - Arcydzieło zresztą jak kilka innych tytułów ze stajni HBO (The Sopranos, The Wire)
-
mijakim 11.03.10, 20:18
W oby dwóch rolach jest/był świetny,ale w Dexterze jest najlepszy
-
jara 11.03.10, 19:39
Dobry aktor w każdej roli będzie się czuł dobrze, a widzowie będą mieć problem, która była lepsza. I tu właśnie Michael to udowodnił.
-
ratyzbona 11.03.10, 18:45
Nie nazwałabym go człowiekiem kameleonem tylko aktorem - oczywiście bardzo dobrym aktorem ale ja akurat nie jestem zdziwiona że jego życie serialowe i prywatne to dwie zupełnie różne rzeczy ( chyba nikt z popcornera nie przypuszcza że jest on także seryjnym mordercą). Dla mnie rola Davida Fishera to jednak dzieło sztuki podobnie jak cały serial. Dla mnie rola w Sześć Stóp pod Ziemią stała się lepsza kiedy zobaczyłam jak inny jest w Dexterze
-
marq 11.03.10, 18:25
Michael C. Hall jako David Fisher był genialny! Jedna z najciekawszych postaci w SFU.
-
davidksany 11.03.10, 18:01
bardzo dobry artykuł o genialnych kreacjach wyjątkowego aktora
-
mikicza 11.03.10, 17:40
To była moja ulubiona postać w SFU
-
marisa 11.03.10, 17:16
Te role są tak różne (ale obie świetne)że nie potrafę wybrać, chciaż postać Davida Fishera jest mi bliższa
























