Pierwszy film Quentina Tarantino
Quentin Tarantino odnosi teraz same sukcesy (PR Photos)
Parafrazując pewne polskie przysłowie: nie od razu ''Pulp Fiction'' nakręcono. Każdy reżyser kiedyś zaczynał, także i Quentin Tarantino, który parę lat przed swoim pierwszym fabularnym filmem, czyli ''Wściekłymi psami'' podjął próbę nakręcenia innego filmu, która to próba zakończyła się niestety fiaskiem.
Coś jednak się z niego zachowało dla potomności. Zanim jednak zobaczymy zachowane fragmenty pierwszego filmu Quentina Tarantino, rzućmy okiem do książki Jamie Bernard ''Quentin Tarantino - człowiek i jego filmy'':
Pod koniec 1984 roku Craig Hamann, przyjaciel Tarantino, wystąpił z pomysłem nakręcenia filmu pod tytułem ''Urodziny mojego najlepszego przyjaciela'' [''My Best Friend's Birthday'']. Napisał scenariusz na 41 stron o tym, jak jego najlepszy przyjaciel, rozrywkowy gość, próbuje zorganizować dla niego coś specjalnego z okazji jego urodzin, ale wszystko idzie źle i dzień ten okazuje się w życiu bohatera najgorszy. ''Zaczęliśmy z Quentinem dodawać do scenariusza różne sceny...'' - wspomina Craig - ''...aż doszliśmy do 80 stron. Wspólnie to napisaliśmy, wspólnie produkowaliśmy i graliśmy w głównych rolach. Reżyserował Quentin''. Koszty filmu - około pięć tysięcy dolarów - pochodziły z kieszeni wszystkich jego twórców, a kręcenie zdjęć wstrzymywano do dnia kolejnej wypłaty z Video Archives, wypożyczalni, w której pracowało wiele osób spośród obsady aktorskiej i ekipy technicznej.
''Dopiero gdy nakręciliśmy większą część filmu...'' - wspomina Rand Vossler, przyjaciel Quentina - ''...mogliśmy sobie pozwolić na obróbkę pewnej jego partii''. Kiedy w końcu obrobili pierwszą partię filmu ''wpadli w ekstazę'', jak mówi Rand. ''To, co zobaczyliśmy było niewiarygodnie zachęcające. Mimo, że nie widzieliśmy jeszcze filmu w połączeniu z dźwiękiem, skakaliśmy z radości i ściskaliśmy się. Pomyśleliśmy, że to jest najwspanialsza rzecz na świecie. Po prostu materiał wydał nam się rewelacyjny''.
Niestety, kiedy zsynchronizowali dźwięk z nakręconym materiałem zdjęciowym stwierdzili, że sfatygowana stara kamera, której używali nie kręciła w tym samym tempie, w jakim nagrywał magnetofon. Dźwięk był zupełnie nie zsynchronizowany. Był to wielki problem, ale w końcu udało się zsynchronizować dźwięk z obrazem klatka po klatce.
Gdy skończyli, wrócili do laboratorium, aby obrobić tę drugą nakręconą partię materiału zdjęciowego i po raz kolejny czekało ich straszliwe rozczarowanie. Tym razem przyczyna była inna. Podczas obróbki filmu nastąpił w laboratorium przestój mocy i zniszczeniu uległy trzy ważne sceny. Dwie i pół z nich nakręconych zostało w barze, do którego nie mieli już dostępu. Cała sprawa była tak zniechęcająca, że nawet Quentin w końcu się poddał i tak zakończyła się jego pierwsza przygoda z reżyserią.
Zapraszamy do obejrzenia tego, co się zachowało. Niestety, osoba, która umieściła te fragmenty na YouTube uznała, że będzie lepiej dla filmu, jeśli zmontuje go po swojemu z dodatkiem, zagłuszającej w niektórych momentach muzyki.
Quentin - quentin.blox.pl
Dodaj swój komentarz:
Komentarze:
- najfajniejsze
- najnowsze
-
-
-
Tez uwazam ze charakter filmow Tarantino jest wybitny. Pulp Fiction ogladalem z 4 lata temu, a nie w czasie premiery i bylem mocno zdziwiony, ze tak niezwyklego filmu jeszcze nie widzialem. Styl jest nieprzecientny. Trzeba umiec na filmy Tarantino patrzec z przymrozeniem oka. Kill Bill - znajomi maja skrkajne odczucia. Albo genialny. Albo rzałosny. Widać wolą Bruce'a Lee, czy Chuck Norrisa. Przeciez niemal wszystkie filmy "kung fu" sa przerysowane, w normalnym swiecie nie dzieje sie tak jak w filmach, a Tarrantino potrafil spojrzec na to z przymrozeniem oka.
-
-
-
Tarantino to świetny reżyser, pseudokinoznawcy wychowani na prostych filmach akcji niedostrzegaja tej specyficznej Tarantinowości... Dla mnie jest on bliskim doskonałości człowiekiem obrazu.... polecam film "urodzeni mordercy"... niby nie on wyreżyserował ale to jego scenar ...więc to się liczy jako tarantino :D
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
























