03.02.2012 12:49

Gdy stawką jest legenda...

 

Szarganie świętości to od lat domena polskiego kina i polskiej telewizji. Chyba tylko w naszym kraju potrafiono zrujnować legendy tylu kultowych filmów i seriali. Kręcenie fatalnych kontynuacji, remake’ów i podróbek to nowa „sztuka” dla polskich filmowców. Wszystko oczywiście kręci się wokół kasy, którą potencjalnie można zarobić na ściągnięciu do kin czy przed telewizory ciekawskich widzów. Jestem w stanie to nawet zrozumieć, przecież tak się dzieje na całym świecie, gdzie każdy hit zaraz musi mieć swój sequel, remake, prequel czy spin-off. Problem polega na tym, że chyba u nas jeszcze nikt nigdy nie zrobił dobrej kontynuacji czegokolwiek!!

 

Przykłady? Ależ proszę! Genialny film „CK Dezerterzy” trzeba było splamić jego fatalną kontynuacją w postaci „Złota dezerterów”, a kultowego „Misia” i świetne „Rozmowy kontrolowane” zhańbiono niedawno „Rysiem”, czyli denną kontynuacją przygód Ryszarda Ochódzkiego. Niedawno w kinach można było też oglądać remake filmu „Och, Karol” pod oryginalnie wymyślonym tytułem „Och, Karol 2”. Poziom? Żenada! Seriale również padają ofiarą swych dalszych ciągów. Mało kto pamięta pewnie tytuł „Dylematu 5”, ohydną próbę dopisania kolejnych losów bohaterom „Alternatywy 4”. Serial na całe szczęście padł trupem pod skomasowaną falą krytyki widzów i powstały tylko trzy odcinki, a z reszty produkcji zrezygnowano. Dzięki Bogu!! „Czterdziestolatka” również odświeżono po 20 latach i wyszło to nie najlepiej. Z kolei genialną rolę Romana Wilhelmiego w „Karierze Nikodema Dyzmy” spłaszczono i zdyskredytowano filmem „Kariera Nikosia Dyzmy”, co zakrawa według mnie na świętokradztwo. Nie mówiąc już nawet o tym, że pierwszy kinowy Dyzma, cudowny polski aktor Adolf Dymsza, przewraca się pewnie w grobie do dziś. Nawet „Janosika” nam próbowano wcisnąć nowego w kinach i to rękoma Agnieszki Holland. Jedyny film, który ma na końcu tytułu „dwójkę” i mi się podoba do dziś to „Psy 2”. Wyjątek potwierdzający regułę, choć i tak do "jedynki" trochę brakuje. Teraz okazuje się, że nawet „Sztos” można zniszczyć bardzo łatwo, bo recenzje są dla drugiej części miażdżące.

 

A to nie koniec. Jak pluć na legendy to na całego! I to już po raz drugi! Najpierw postać Hansa Klossa splamiono debilnym serialem dla umysłowych inwalidów pod tytułem „Halo Hans”. Miało być ponoć zabawnie, jak się połączy polskiego J-23 z „Allo, allo”. Wyszło jak zwykle żenująco. Od kilku miesięcy trwają z kolei prace przy filmie „Stawka większa niż śmierć”. Jest to oczywiście kontynuacja serialu „Stawka większa niż życie”. Pojawił się właśnie pierwszy trailer tego filmu…

 

 

Chyba nie dziwi nikogo, że w rolach głównych musieli pojawić się Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, jak bez nich miałaby powstać taka produkcja? Mają zagrać ponownie swoje postacie, czyli Klossa i Brunnera. Oczywiście wieku nie da się oszukać i „oryginały” grają siebie, ale po kilkudziesięciu latach od zakończenia wojny. I super, tylko dlaczego z kolei młodego Klossa musiał do cholery zagrać znowu Tomasz Kot, a Brunnera Piotr Adamczyk??? No dlaczego?? Czy to są naprawdę jakieś żarty z widzów? Czy twórcy nie mają żadnego poszanowania dla pewnych świętości? Jak widzę ufarbowanego na blond Kota i Adamczyka z tym czarnym wąsikiem to mnie ogarnia czarna rozpacz! To już nie można było znaleźć chociaż młodych, mało znanych aktorów, którzy się „nie kojarzą”?

 

Ja nie mówię, że to będzie zły film. Tego nie wiem na pewno. Mogę się tego tylko domyślać, bo jeśli w trailerze roi się od wybuchów i scen akcji to ja takiego „Klossa” nie kupuję. Serial z lat sześćdziesiątych to produkcja, która zapadła wszystkim widzom głęboko w pamięć nie przez efekty specjalne i popisy kaskaderów tylko przede wszystkim dzięki genialnej jak na tamte czasy grze aktorów, kultowe postacie dwóch antagonistów Klossa i Brunnera oraz liczne intrygi i gry szpiegowskie. A teraz mamy zrobić z naszego agenta J-23 jakiegoś Jamesa Bonda? Mam uwierzyć, że Stanisław Mikulski (który notabene kończy w tym roku 83 lata!) to nadal dzielny agent J-23? Sorry, mogę jeszcze w kinie uwierzyć, że Tom Cruise to nadal ten sam Ethan Hunt, ale w to już nie bardzo… A reżyser Patryk Vega wraz ze scenarzystą Władysławem Pasikowskim bardzo chcą mnie do tego chyba przekonać!

 

Mało tego, nasi twórcy postanowili też ostatnio wziąć się za przeróbki hitów amerykańskich i robią (albo nawet już zrobili) „Kac Wawa”, polską odpowiedź na legendarny już „Hangover” (polski tytuł „Kac Vegas” nie może mi przejść nigdy przez gardło). I to w 3D! Koniec świata!

 

 

Przepraszam wszystkich twórców tego filmu, ale po obejrzeniu tej zajawki chciało mi się wymiotować! Już nie mówię o tym, że po raz setny na ekranie są te same twarze (czy my mamy w Polsce tylko dziesięciu aktorów i dwanaście aktorek?? ja naprawdę uwielbiam Szyca, ale ile można?), nie mówię już nawet o rżnięciu żywcem pomysłu prostu z USA, o bezczelnej kopii polskiego tytułu filmu „Hangover”… Ja po prostu już widzę po tych kilku scenkach, że to stuprocentowa filmowa kupa!!!

 

Mam więc parę propozycji na kolejne przeróbki. Najpierw proponuję zbeszcześcić „Czterech pancernych i psa”. W rolach głównych – Borys Szyc jako Janek, Tomasz Kot jako Gustlik, Tomasz Karolak jako Grigorij i Piotr Adamczyk jako Czereśniak. Aha, jest jeszcze rola Olgierda, więc na pewno Jan Frycz się zgodzi! I tak cała ta piątka gra teraz we wszystkim, co się kręci u nas w Polsce, to przynajmniej nikt nie będzie zdziwiony, nie? Role damskie też już dawno obsadzone – Sonia Bohosiewicz to wypisz wymaluj nowa Marusia, Lidkę spokojnie może zagrać Małgorzata Foremniak, a Honoratę Anna Mucha. Nad zastępstwem dla Szarika i „Rudego” trzeba będzie tylko popracować…  Jak już ta produkcja zostanie zakończona to jest do skopania przecież jeszcze „Seksmisja”! W „dwójce”, dzięki szalonej wręcz pomysłowości polskich filmowców, Maciek Stuhr powinien się zmierzyć oczywiście z legendą swego genialnego ojca w roli Maksia, a do roli Albercika idealnie nada się zapewne Paweł Małaszyński. Do ról kobiecych bierzemy wszystkie, które będą chciały pokazać cycki. Zaraz potem swej kontynuacji powinien doczekać jeszcze serial „07 zgłoś się”. Porucznika Borewicza zagra pewnie Marcin Dorociński, bo sprawdził się przecież jako twardy glina w „Pitbullu”. A Zubka zawsze może zagrać Linda, tylko niech trochę przytyje do roli. A jak już zabraknie tematów do zniszczenia to zawsze można wziąć się za serial „Jan Serce”. I żeby nikt się nie kapnął, że to remake to należy dać trochę zmieniony tytuł, np. „Czesław Wątroba”. Może przejdzie. I niech go zagra najlepiej Cezary Pazura. Potem w kolejce czekają jeszcze choćby „Ziemia obiecana”, „Potop”, „Kroll”… A może idźmy na całość i poprawmy też „Dekalog” Kieślowskiego? Może zróbmy z niego nowy cykl w formie komedii romantycznej??

 

Jest jeszcze wiele legend do zniszczenia. Nasi filmowcy mają jeszcze pole do popisu…

 

 

Autor prowadzi swojego bloga pod adresem http://www.kopniakwjaja.pl - zapraszam!

 

Zapraszam na KONKURS - do wygrania płyty DVD z najnowszymi filmami!!

 

Zobacz także

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • jackdaniels

    0

    @pjck - fakt, Vabank II było świetne, a o tym tytule zapomniałem. Co i tak w moim tekście nic nie zmienia :)

    Poza tym nie wiem dlaczego, ale tak jak trailer się pojawił tak teraz wszędzie zniknął. Każdy film ze zwiastunem został na Youtube zablokowany. A jeszcze wczoraj wrzucałem do tekstu działający link...

  • fackir

    Oceniono 1 raz 1

    tak a jak szmira ponosi spektakularna porażkę to się zwali na internet i piratów.

  • dan172

    Oceniono 5 razy 5

    "Vabank" i "Vabank II" też świetny materiał do spieprzenia, i jeszcze "Kingsajz", "Pan Wołodyjowski" i oczywiście "Popiół i diament" Andrzeja Wajdy. Strach się bać co jeszcze nasi filmowi geniusze mogą wziąć na tapetę.

  • pjck

    Oceniono 5 razy 5

    Problem w tym, że "Romzowy kontrolowane" to własnie kontynuacja. Natomiast było jeszcze cos takiego, jak "Vabank II" i też było swietne.

  • grocal

    Oceniono 2 razy 2

    Ortografyyy! "Nie najlepiej" Ale poza tym - fajny tekst!

  • gomi

    Oceniono 7 razy 5

    Jeśli chodzi o polski film, którego kontynuacja jest równie dobra, co pierwsza część, to wymieniłabym jeszcze "Kogel-mogel".
    Poza tym trudno nie zgodzić się z tym, co napisałeś.

  • zmayslona13

    Oceniono 9 razy 7

    Z polskmi filmami jest tak- te z założenia ambitne są naprawdę świetne i wartościowe, za to z kolei filmy, które powinny być luźne (komedie romantyczne, filmy akcji etc.) są fatalne. Najgorszym błędem jest skopiowanie amerykańskich wzorców i osadzenie w polskich realiach. Tak samo z serialami. "Licencja na wychowanie" czy "Rodzinka.pl", które z założenia nie miały być ambitne, ale bawić, naprawde trafiają do widzów, bo są naturalne.
    I o ile amerykanie robią dobre "zapychacze czasu"- o ile weźniemy założenie, że film nie ma być ambitny ani odkrywczy- to Polacy nie mają tutaj wyczucia.
    Oczywiście, żaden ze mnie ekspert a filmów oglądam wyjątkowo mało, ale takie są moje odczucia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

O autorze jackdaniels

avatar

Autor prowadzi swojego popkulturowego bloga pod adresem www.kopniakwjaja.pl - zapraszam! Filmy, seriale, muzyka, sport, książki, podróże, najciekawsze tematy społeczne - każdy znajdzie coś interesującego dla siebie smile

Blogi znajomych jackdaniels